Szwecja - Serwis Informacyjny o Szwecji. Praca w Szwecji, oferty pracy, gospodarka szwedzka, polityka, szwedzkie partie polityczne, rząd, kultura, literatura szwedzka, film szwedzki, media, motoryzacja, sport, społeczeństwo, równouprawnienie, szkoła, edukacja, studia, wojsko, policja.
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:
E-słowniki szwedzkie
Literatura - Stypendia (sv)
Literatura szwedzka - Autorki (sv)
Literatura szwedzka - Portale (sv)
Literatura szwedzka - Wydawnictwa (sv)
Literatura szwedzka (pl)
Media szwedzkie:
Mówią:
Nauka szwedzkiego
Organizacje szwedzkie:
Piszą blogi o Szwecji
Portale z ofertami pracy w Szwecji
Różne o Szwecji
Rządzące partie:
Turystyka
Urzędy, instytucje, administracja w Szwecji:
Varia nie o Szwecji
Zlinkowały - zlinkowali mnie:
statystyka

Liczba odwiedzin od 10.02.2006 r.:

piątek, 04 września 2009

Po publikacji recenzji „Niebłahych igraszek” Hjalmara Söderberga otrzymałam komentarz od tłumacza tej książki, Pana Pawła Pollaka, który nie zgodził się z moją krytyką książki. Wspomniana recenzja: http://szwecja11.blox.pl/2009/01/Hjalmar-Sderberg-Nieblahe-igraszki.html. W odpowiedzi na nią, Pan Paweł Pollak opublikował swoją polemikę, którą za zgodą autora i dzięki jego uprzejmości poniżej przedstawiam.

K
obietożerca?

Tłumaczenie utworów Hjalmara Söderberga marzyło mi się jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Spodziewałem się, że ze swoją racjonalistyczną postawą i krytyką instytucji kościelnych wpisze się w toczoną w Polsce po przełomie debatę wywołaną apetytem Kościoła na narzucanie katolickich norm za pomocą prawnych nakazów. Niestety, wówczas książkę napisaną po szwedzku, a nie po angielsku polscy wydawcy odrzucali bez czytania (vide kryminały Mankella, które wychodziły przecież w latach 90., u nas miały szansę zaistnieć dopiero w tym dziesięcioleciu), a własne wydawnictwo stanowiło jeszcze dla mnie całkowitą abstrakcję.

Kiedy w końcu Söderberg zaczął wychodzić po polsku, Kościół swoje apetyty realizował już dyskretniej i nie sądziłem, że pisarz wzbudzi jakieś kontrowersje. Nawet „Jezusem Barabaszem”, książką podważającą jeden z podstawowych dogmatów chrześcijaństwa, bo prawdziwym przedmiotem kultu rozmodlonych Polaków jest Papież (nie mylić z Benedyktem XVI), Jezus tak naprawdę mało ich obchodzi. Nie ubolewałem z tego powodu, przeciwnie, oburzenie, które zawsze towarzyszyło twórczości Söderberga, przypominało oburzenie przeciwników filmu „Ostatnie kuszenie Chrystusa”: ciemnogród protestował przeciwko czemuś, czego nie znał albo nie rozumiał, odwracając uwagę od istoty utworu, od przekazu artysty. A zarówno Kazantzakis, jak i Söderberg mówią znacznie więcej i co innego, niż się ciemnogrodzianom wydaje.

Kiedy więc Söderberg został zaatakowany, zdumiałem się. Tym bardziej, że atak przyszedł z pozycji feministycznych, podczas gdy rodzime feministki zostawiały Söderberga w spokoju. A nie ma bardziej zacietrzewionych i oderwanych od rzeczywistości feministek niż szwedzkie. Kiedy człowiek ich posłucha, jak dyskryminowane są kobiety w Szwecji, nabiera przekonania, że kraj ten, jeśli chodzi o prawa kobiet, jest jakieś kilkaset lat za Arabią Saudyjską.

W „Niebłahych igraszkach” Söderberg przedstawił historię miłosną opartą na faktach, inspiracją był dla niego własny związek z Marią von Platen. Ale nie jest to niestrawna literatura z kluczem, niezrozumiała dla tych, którzy nie wiedzą, kto się kryje za fikcyjnymi postaciami. Współcześni Söderbergowi nie mieli pojęcia, że autor czerpie ze swojego życia, a jeszcze zanim to odkryto, książka została uznana za najlepszą powieść miłosną w literaturze szwedzkiej.

Oczywiście odczytywanie tego utworu dziś przez pryzmat naszej znajomości biografii Söderberga nie jest błędem interpretacyjnym, ale nie można tego robić w taki sposób jak autorka powyższej recenzji. W sposób szalenie trafny streszcza obraz Lydii, nakreślony przez Söderberga, by potem stwierdzić, że pisarz się nad nią pastwi, czyli w rzeczywistości nad swoją niewierną kochanką, bo nie może przeboleć, że go skrzywdziła. I „Niebłahe igraszki” nie są wcale dobrą literaturą, tylko stekiem żalów kolejnego porzuconego kochanka, których wówczas w Szwecji rzekomo była cała masa ze Strindbergiem na czele (jakoś ci pisarze tacy fajtłapowaci byli, że dawali się zwodzić różnym femme fatale, zamiast po męsku wykorzystywać i porzucać naiwne dziewczątka).

Recenzentka najwyraźniej nie dopuszcza do siebie myśli, że Lydia/Maria taka właśnie była, jak ją Söderberg opisał. Pytanie, dlaczego? Czy takich kobiet nie ma? Czy Söderberg nie mógł spotkać jednej z nich? Otóż zapewne dlatego, że feministki nie pozwalają na pisanie źle o kobietach. Napiszesz źle o jednej, znaczy, że jesteś męską szowinistyczną świnią, bo uważasz, że kobiety generalnie są podłe. Tymczasem Söderberg nie dokonuje przecież takich uogólnień, że jak spotkał na swej drodze złą kobietę, to znaczy, że wszystkie są takie same. Dla feministek świat się składa z kobiet i mężczyzn, tymczasem świat składa się z ludzi, dobrych i złych. Opiszemy złego człowieka, możemy trafić albo na mężczyznę, albo na kobietę, bo są tylko dwie płcie. Prawda, która do feministek nie dociera.

Wodą na młyn recenzentki jest obraz kobiet w powieści. Bo to „postaci ogarnięte chucią”. Żeby podeprzeć ten nonsens, recenzentka niezgodnie z prawdą streszcza, że „uboga ekspedientka wciągnęła bohatera w romans”, gdy tymczasem sam Arvid opowiada ojcu, że nikt nikogo nie wciągał, chęć była obopólna. Tematem powieści jest życie uczuciowe Arvida, a tym samym i jego doświadczenia seksualne, Arvid nie jest gejem, więc siłą rzeczy te doświadczenia ma z kobietami. Nawiasem mówiąc, to feministki pierwsze protestują, kiedy kobietę mającą bogate życie seksualne określa się słowem na „k”, bo jeśli ma rozbudzone libido, to ma do takiego życia prawo i nikomu nic do tego. Ale jak Söderberg - który akurat miał taki sam pogląd (w tamtych czasach!) - opisał tego rodzaju kobietę, panią Kravatt, to oczywiście feministce podpadł. Krytyka, że w panoramie społeczeństwa pokazanej przez Söderberga kobiety nie pełnią znaczących funkcji, jest oderwana od ówczesnych realiów. Söderberg był pisarzem realistą, nie futurystą.

Zarzut, że Söderberg wybrał na powieść taki a nie inny temat, jest zarzutem kuriozalnym. Pisarz pisze, co mu w duszy gra - owszem, są tacy, co piszą dla krytyków albo pod publiczkę, ale Söderberg do nich nie należał - i nie ma obowiązku sprawdzać, czy inni już o tym pisali, ani tym bardziej szukać innych motywów, gdyby się okazało, że tak. W przeciwnym razie temat miłości w literaturze musielibyśmy zamknąć na dziejach Tristana i Izoldy albo jeszcze wcześniej. A że nieszczęśliwa miłość bardziej pisarza frapuje i skłania do pisania? Chyba to dobrze i z korzyścią dla czytelnika, bo gdyby Söderberg opisał swój ponad trzydziestoletni szczęśliwy związek z Emilie Voss, wtedy recenzentka, ziewając z nudów, pytałaby: na jaką cholerę on o tym opowiada?

Przypisywanie natomiast Söderbergowi takiej motywacji, że wykorzystuje swój nieudany romans, by zaistnieć, stać się - przekładając to na warunki współczesne - tabloidową gwiazdą, jest już zwykłą kalumnią i świadczy o nieznajomości charakteru i życiorysu Söderberga. I o złej woli recenzentki, bo ignoruje fakt, że Söderberg bardzo starannie zatarł wszelkie tropy, które pozwoliłyby zidentyfikować pierwowzory postaci. Kiedy na to wskazałem, recenzentka napisała, że zrobił to „nieprzekonująco”. Tak nieprzekonująco, że kto kryje się za postaciami Arvida i Lydii, ustalił dopiero pół wieku później badacz jego twórczości Sten Rein (i to na podstawie listów Marii do jej przyjaciół, w papierach pisarza na próżno szukać wskazówek pozwalających ją zidentyfikować). Jeśli celem Söderberga było, jak upiera się recenzentka, wywołać skandal, to zaiste trudno sobie wyobrazić mniej skuteczne działania do tego prowadzące.

„Niebłahe igraszki” Söderberg napisał przede wszystkim dla siebie, żeby poradzić sobie z traumatycznym przeżyciem, jakim było dla niego spotkanie z kobietą samolubną, nieliczącą się z niczyimi uczuciami, kaleczącą ludzi, którzy ją pokochali. Chyba mu się to nie udało, bo taką próbę podjął sześć lat wcześniej, pisząc dramat „Gertruda”, a w „Niebłahych igraszkach” Arvid stwierdza, że nie jest twórcą, któremu opisanie własnych przeżyć przyniosłoby ulgę. Ma to na celu umocnienie czytelnika w przekonaniu, że Arvid nie jest alter ego autora, ale podejrzewam, że nie tylko. Odważę się postawić hipotezę, że Söderberg sam sobie się dziwi, że chociaż jest pisarzem, opisanie związku z Marią wcale nie przynosi leczniczego efektu. Może wynika to z różnic charakterologicznych. Gdyby Maria von Platen została kochanką Strindberga, moglibyśmy powiedzieć, że trafił swój na swego. Tutaj człowiek prawy, wyznający dewizę, że owszem, nie da się przejść przez życie, nie krzywdząc innych, ale należy dążyć do tego, by tych krzywd wyrządzić jak najmniej, spotyka na swej drodze zło w czystej postaci. Tacy ludzie jak Söderberg ze spotkań z takimi ludźmi (obojętnie: kobietami czy nie) jak Maria von Platen wychodzą pokiereszowani, zdumieni, że ktoś może odznaczać się niczym nieograniczoną podłością.

Na fali totalnej krytyki recenzentka przejechała się również po stylu Söderberga (patos i sentymentalizm, coś pomiędzy Poem a Zolą, czyli ni pies, ni wydra). Kudy tam zachwyty czytelników i krytyków od lat stu z okładem, bo czy może ładnie pisać ktoś, kto źle pisze o kobietach (o jednej, ale już ustaliliśmy, że dla feministek to ewidentna synekdocha)? W dialektyce feministycznej oczywiście nie może. Z zarzutem, że Söderberg nie ma własnego stylu (choć to jeden z niewielu pisarzy, którzy mogliby swoje nazwisko wykreślić z okładki, czytelnik po dwóch akapitach rozpozna, kto pisze), niezręcznie mi polemizować, gdyż jestem autorem przekładu. Bo może styl Söderberga jest bez zarzutu, tylko tłumacz nie stanął na wysokości zadania. Oddam więc głos Grzegorzowi Uzdańskiemu, który zrecenzował „Niebłahe igraszki” w „Nowych Książkach”: „Gubiąc się w splątanych sensach powieści, możemy równocześnie cieszyć się jej pięknem. Söderberg pisze swoim charakterystycznym językiem [podkreślenie moje - P.P.]; na pierwszy rzut oka wydaje się on neutralny, wręcz 'przezroczysty' - a jednak w istocie jest kunsztownie skonstruowany, pełen powtórzeń i metafor, ma specyficzny rytm. Lektura kolejnych, powoli ciągnących się Söderbergowskich akapitów, zakończonych jednym oddzielnym, punktującym całość zdaniem, to duża przyjemność (...)”.

Paweł Pollak

Fragment „Niebłahych igraszek”

Polemikę zamieściłam za zgodą i dzięki uprzejmości autora, Pana Pawła Pollaka, tłumacza literatury szwedzkiej, wydawcy. Źródła: http://www.szwedzka.pl/hjalmar.html, http://www.szwedzka.pl/nieblahe_recenzja.html

tagi: Szwecja, Skandynawia, literatura szwedzka, skandynawska, autorzy, autor szwedzkie, skandynawskie, pisarz.

22:36, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 września 2009


Koop - Koop Island Blues

Hello my love
It's getting cold on this island
I'm sad alone
I'm so sad on my own
The truth is
We were much too young
Now I'm looking for you
Or anyone like you

We said goodbye
With the smile on our faces
Now you're alone
You're so sad on your own
The truth is
We run out of time
Now you’re looking for me
Or anyone like me

Na na na na…

Hello my love
It's getting cold on this island
I'm sad alone
I'm so sad on my own
The truth is
We were much too young
Now I'm looking for you
Or anyone like you
20:19, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Szwedzka Narodowa Agencja Programu "Młodzież w działaniu" zaprasza na międzynarodowe szkolenie na temat Akcji 4.3. Na przykładzie szkolenia TIC TAC zostanie pokazane, jak powinien wyglądać dobry jakościowo projekt realizowany właśnie w Akcji 4.3. Osoby zainteresowane mogą zgłaszać się do 13 września za pośrednictwem strony SALTO: http://www.salto-youth.net/find-a-training/1480.html (wymagane jest wcześniejsze zarejestrowanie się na stronie). Osobą kontaktową jest Zofia Ślęzakowska (zslezakowska@frse.org.pl).

źródło: newsletter FRSE
niedziela, 30 sierpnia 2009

Już w wieku ośmiu lat pisała swoje pierwsze utwory. Nie została jednak piosenkarką a dziennikarką. Prowadziła programy muzyczne w P3 Pop, Morgonpasset w Sveriges Radio P3. Pracowała też, jako dziennikarka m.in. w Länstidningen i Östersund, Östersunds-Posten i Aftonbladet.

Jesienią 2005 wydała album debiutancki Introducing…Hello Saferide i w ciągu „pięciu minut” stała się najbardziej rozrywaną szwedzką wokalistką. Koncetowała na całym świecie, ale to wszystko działo się tak szybko, że postanowiła nabrać dystansu i zrobiła sobie przerwę, po której wydała szwedzkojęzyczny album, pod pseudonimem Säkert! Tym albumem wygrała dwie nagrody Grammy 2007 (dla najlepszej artystki, Best Lyrics). Annika Norlin, bo o niej mowa występuje też pod pseudonimem artystycznym Hello Saferide. Urodzona 22 listopada 1977 w Östersund.

Säkert! Vi kommer att dö samtidigt

źródła:
1) http://sv.wikipedia.org/wiki/S%C3%A4kert
2) http://de.wikipedia.org/wiki/Hello_Saferide
3) http://www.hellosaferide.com – oficjalna strona

tagi: Szwecja, Skandynawia, muzyka szwedzka, skandynawska, zespół, zespoły szwedzkie, skandynawskie, piosenkarze, piosenkarki.

21:15, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 sierpnia 2009
Jednym z wikingów, którym przypisuje się odkrycie Islandii jest szwedzki wiking Gardhar Svavarson. Jakoby zapędzony na wyspę wiatrami, podczas podróży na Hebrydy, po spadek swojej żony. Jeżeli jest to prawda, to mu się nie spieszyło, ponieważ spokojnie opłynął południowe wybrzeża Islandii, przezimował na zachodnich, a do następnego lata dokończył opłynięcie wyspy.

źródło: Farley Mowat, Wyprawy Wikingów. Dawni Normanowie w Grenlandii i Ameryce Północnej, tłum. Wacław Niepokólczycki, Wydawnictwo "Książnica", Katowice 1995.
W IX wieku ludność Szwecji, Norwegii i Danii dzieliła się na dwie odrębne grupy:
1) rdzennych mieszkańców będących zlepkiem ludów długogłowego neolitycznego typu, przemieszanego z różnego rodzaju imigrantami,
2) rasy panów, zwanych pierwotnie Asami, czyli Eastmanami, którzy podbili całą Skandynawię w czasach Chrystusa. To właśnie Eastmani byli tak podziwiani w hitlerowskich Niemczech za swoją bezwzględność. Uniknęli oni asymilacji rasowej, do tego stopnia, że ich potomkowie tworzyli arystokrację skandynawską jeszcze w IX wieku. To im właśnie wikingowie zawdzęczają niechlubną sławę bezwzględnych najeźców terryroryzujących ludy Europy.

źródło: Farley Mowat, Wyprawy Wikingów. Dawni Normanowie w Grenlandii i Ameryce Północnej, tłum. Wacław Niepokólczycki, Wydawnictwo "Książnica", Katowice 1995.

Shirley Clamp wielokrotna gwiazda Melodifestivalen, podczas którego wyłania się kandydatów do Eurowizji. Utworem Min kärlek zdobyła szeroką publiczność, zajęła drugie miejsce w Melodifestivalen w 2004 i wygrała National Finals Song Contest. Utwór długo utrzymywał się na szczycie szwedzkich muzycznych top-list.



Shirley Clamp – Min kärlek


źródła:
1)
http://sv.wikipedia.org/wiki/Shirley_Clamp
2)
http://en.wikipedia.org/wiki/Shirley_Clamp
3) Oficjalna strona
http://www.shirleyclamp.com

tagi: Szwecja, Skandynawia, muzyka szwedzka, skandynawska, zespół, zespoły szwedzkie, skandynawskie, piosenkarze, piosenkarki.

16:38, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 sierpnia 2009

Koop szwedzka grupa jazzowa, której utwór Summer Sun Woody Allen wykorzystał w Match Point. W 2003 zostali laureatami The Grammis Award. Przy tworzeniu albumu Waltz for Koop brali udział: Yukimi Nagano, Mikael Sundin i Earl Zinger. Z kolei do pracy nad Koop Island zaproszono norweską piosenkarkę Ane Brun.Zespół tworzy Oscar Simonsson i Magnus Zingmark, którzy spotkali się w 1995 w Uppsali. Wkrótce przenieśli się do Sztokholmu, gdzie w 1997 wydali swój pierwszy album Sons of Koop.

The Grammis Award – http://www.grammis.se szwedzki odpowiednik Grammy Award. Ceremonia rozdania nagród odbywa się zazwyczaj w lutym, w Sztokholmie. Nagrodę ufundowano w 1969 roku I przyznawano do 1972. Po kilku latach przerwy przywrócono ją w 1987.


Koop - Summer Sun

źródła:
1)
http://sv.wikipedia.org/wiki/Koop
2)
http://de.wikipedia.org/wiki/Koop
3)
http://en.wikipedia.org/wiki/Koop
4)
http://en.wikipedia.org/wiki/Grammis

tagi: Szwecja, Skandynawia, muzyka szwedzka, skandynawska, zespół, zespoły szwedzkie, skandynawskie

19:33, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 sierpnia 2009

The Knife – szwedzki duet rodzeństwa Olofa i Karin Dreijer. Fotografują się w weneckich maskach lub strojach kruków z wielkimi czarnymi skrzydłami i dziobami. Członkowie zespołu rzadko pojawiają się publicznie, a do roku 2006 odmawiali występów na żywo.

Duet został laureatem nagrody Grammis w kategorii najlepszy zespół popowy 2003 roku, zbojkotowali jednak ceremonię wręczenia nagród. Zamiast The Knife na scenie pojawili się członkowie innej zaprzyjaźnionej grupy artystycznej przebrani za goryle z wielką liczbą 50 na kostiumach, krzyczący „Fifty-Fifty”. Był to protest przeciwko dominacji mężczyzn w szwedzkim przemyśle muzycznym.

O The Knife stało się głośniej w końcu 2005, gdy pochodzącą z ich repertuaru piosenkę "Heartbeats" w wersji José Gonzáleza wykorzystano w reklamie telewizorów Sony BRAVIA (gdzie 250 tysięcy kolorowych gumowych piłeczek skakało po ulicach San Francisco).



źródła:
1)
http://pl.wikipedia.org/wiki/The_Knife
2) Obszerna biografia po polsku
http://electroclash.pl/sylwetki/the-knife
3) Oficjalna strona
http://www.theknife.net

tagi: Szwecja, Skandynawia, muzyka szwedzka, skandynawska, zespół, zespoły szwedzkie, skandynawskie

19:56, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 sierpnia 2009


Undantag
Vi är en natt med en tyst minut
en turkisk film med lyckligt slut

Vi är en båt som slipper kryss
en punkt på din hals jag aldrig kysst

du och jag
är vi ett annat slag
är vi ett undantag
du och jag?

Vi är ett virus i en statistik
en sensation utan publik

Vi är ett tåg utan nån räls
som åker liksom hur som helst

du och jag
är vi ett annat slag
är vi ett undantag
du och jag?

var inte misstänksam
för vi kan nåt som ingen kan
ibland så når man ända fram

du och jag
är vi ett annat slag
är vi ett undantag
du och jag?


http://sv.wikipedia.org/wiki/Bo_Kaspers_Orkester 
19:17, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31