Szwecja - Serwis Informacyjny o Szwecji. Praca w Szwecji, oferty pracy, gospodarka szwedzka, polityka, szwedzkie partie polityczne, rząd, kultura, literatura szwedzka, film szwedzki, media, motoryzacja, sport, społeczeństwo, równouprawnienie, szkoła, edukacja, studia, wojsko, policja.
| < Kwiecień 2014 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30        
Zakładki:
E-słowniki szwedzkie
Literatura - Stypendia (sv)
Literatura szwedzka - Autorki (sv)
Literatura szwedzka - Portale (sv)
Literatura szwedzka - Wydawnictwa (sv)
Literatura szwedzka (pl)
Media szwedzkie:
Mówią:
Nauka szwedzkiego
Organizacje szwedzkie:
Piszą blogi o Szwecji
Portale z ofertami pracy w Szwecji
Różne o Szwecji
Rządzące partie:
Turystyka
Urzędy, instytucje, administracja w Szwecji:
Varia nie o Szwecji
Zlinkowały - zlinkowali mnie:
statystyka

Liczba odwiedzin od 10.02.2006 r.:

Kultura

wtorek, 22 września 2009

Artyści w Szwecji otrzymują od rządu dożywotnie pensje w wysokości 18 000 koron miesięcznie. W ten sposób mogą spokojnie tworzyć bez potrzeby uciekania w komercję.

Rząd szwedzki chce jednak usunąć dożywotnie pensje dla artystów. System pensji gwarantowanych, w ramach którego na dzień dzisiejszy 157 wybranych artystów szwedzkich otrzymuje miesięcznie ok. 18 000 koron, działa już od 30 lat. Od czasu do czasu Konstnärsnämnden i Sveriges författarfond przyznaje nowe pensje gwarantowane. Rocznie państwo wydaje w ten sposób 17 milionów koron.

Ci, którzy znaleźli się na liście gwarantowanych pensji mogą odetchnąć z ulgą, ich pieniądze nie są zagrożone. Beneficjentami pomocy rządowej są m.in. znani w Polsce pisarze, jak
Jan Myrdal, Birgitta Trotzig, czy Göran Sonnevi

Rząd chce w zamian wprowadzić stypendia przyznawane za aktywność artystyczną. Niestety zmiany nie spotkały się ze zrozumieniem. Bengt Westerberg, niegdysiejszy lider Folkpartiet a obecnie przewodniczący Författarfonden uważa, że ta propozycja jest „ciosem w szwedzkie życie kulturalne”. Dodaje też, że ci, którzy tworzyli ubiegając się z roku na rok o dotacje, mają w pewnym wieku prawo do gwarantowanej pensji, w uznaniu za ich zasługi. Bo trzeba dodać, że pensje te były przyznawane artystom z długim stażem zawodowym.

Konstnärsnämnden otrzymuje rocznie 67 000 wniosków z prośbą o dotacje, a przyznaje w sumie ok. 3 500 stypendiów.

źródła:
1) http://www.svd.se/kulturnoje/nyheter/artikel_3543075.svd
2) Lista z 157 artystami, którzy otrzymują roczne pensje gwarantowane: http://www.svd.se/kulturnoje/nyheter/artikel_3542677.svd
3) http://www.svd.se/kulturnoje/nyheter/artikel_3549349.svd
4) http://www.dn.se/kultur-noje/nyheter/kulturpropositionen-makten-over-kulturen-flyttas-ut-i-landet-1.956845
5) http://www.sr.se/sida/artikel.aspx?programid=478&artikel=3112817
6) http://www.aftonbladet.se/kultur/article5834575.ab
7) http://www.sr.se/sida/artikel.aspx?programid=478&artikel=3116477
8) http://www.expressen.se/ledare/1.1715434/ratt-slopa-kulturlon

tagi: Szwecja, Skandynawia, kultura w Szwecji, szwedzkie życie kulturalne, 2009

16:17, szwecja11 , Kultura
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 września 2009

Ta wybuchowa mieszanka Volvo, Studia Filmowego, 2 uniwersytetów i Samów, których tu nie ma to najlepszy przykład miejskiego PR na skalę europejską.

Umeå zostało wybrane na Europejską Stolicę Kultury 2014. Miasto walczyło o tytuł reklamując się programem kulturalnym odwołującym się do kultury i tradycji Samów. W komentarzach pojawiają się głosy, że Stolica Norrlandii to nie to samo, co Laponia – prawdziwe królestwo Samów.

 

Niemniej jednak to niewielkie miasto, zwane Miastem Brzóz, zamieszkałe przez ok. 76 tys. mieszkańców, uchodzi za jedno z większych w Szwecji i największe w jej północnej części. Od XVII w., kiedy to otrzymało prawa miejskie sporo się tutaj zmieniło. W mieście istnieją 2 uniwersytety i 9 szkół wyższych, 11 szkół średnich, z czego największa to ta, do której uczęszcza 2 000 uczniów. To tutaj Volvo produkuje samochody ciężarowe. Miasto ma port lotniczy Umeå City Airport. Znajduje się tutaj m.in. Towarzystwo Muzyczne, Towarzystwo Szekspirowskie, Związek Teatralny, Studio Filmowe, Teatr Studencki, opera, kilka grup teatralnych. Odbywa się Festiwal Jazzowy, Festiwal Filmowy, Festiwal Muzyki Folkowej. Funkcjonuje kilka muzeów.

I chociaż nikt nie ma wątpliwości, że Umeå jest miastem kultury, to pytanie, czy ma prawo promować się, jako miasto Samów?

źródła:
1) http://pl.wikipedia.org/wiki/Ume%C3%A5
2)
http://sv.wikipedia.org/wiki/Ume%C3%A5


tagi: Szwecja, Skandynawia, szwedzki, skandynawski, Szwecji, Europejska Stolica Kultury, Unia Europejska, kultura

23:05, szwecja11 , Kultura
Link Komentarze (1) »
niedziela, 06 września 2009

Na pytanie, czy film pornograficzny może być feministyczny Mia Engberg producentka filmowego projektu pornograficznego „Dirty Diaries”, który w czwartek miał swoją premierę, odpowiada, że tak. Engberg należała do osób, która argumentami w postaci kamienia w dłoni, dosłownie wybijała, handlarzom z branży porno, chęć do ich działalności. Atakowała sklepy, w których pojawiały się filmy pornograficzne i była w swojej aktywności nieustępliwa. Do czasu, aż postanowiła zmienić branżę zamiast ją atakować. Pierwszym krokiem był film „Selma & Sofie” z 2002 roku, który miał być filmem porno dla kobiet. Historia o Sofie, która zakochała się w swojej nauczycielce pływania Selmie stała się miłym filmem o lesbijskiej miłości a nie zapowiadaną alternatywą dla porno branży. Film jednak pobił wszelkie rekordy oglądalności w kinie „Zita” i nadal świetnie sprzedaje się na dvd. Engberg czuła jednak, że nie powiedziała w tym filmie wszystkiego o seksualności kobiet. Chciała zrobić film, w którym pokazałaby kobiecą seksualność i radość z seksu.

Czym różni się feministyczne porno? Jak wyjaśnia Mia Engberg w wywiadzie dla „Aftonbladet” - punktem ciężkości, który w zwykłym porno skupia się na męskim wytrysku. Reżyserka była znudzona mainstreamingowym porno, które stale eksploatuje te same fantazje erotyczne. Pomysł na „Dirty Diaries” zrodził się podczas Stockholms filmfestival w 2006 roku. Engberg dostała za zadanie stworzenie dla festiwalu filmu na komórkę. Wówczas zdecydowała z grupą przyjaciół, że pokażą twarze kobiet, które się onanizują. Film „Come Togethet” został zamieszczony na stronie internetowej do pobrania i spotkał się z ostrymi reakcjami. W komentarzach pojawiały się głosy, dlaczego bohaterki się nie umalowały do scen. Najwyraźniej, jak dodaje Engberg prowokujące było oglądanie kobiet czerpiących radość z seksu.

Wraz z premierą filmu pojawiły się pytania, czy w ogóle jest zapotrzebowanie na porno dla kobiet? Okazuje się, że jest spore a pokazuje to choćby rosnące zainteresowanie kanadyjską nagrodą The Feminist porn award, ufundowaną trzy lata temu. Sexshop Good for Her z Toronto, od kiedy zainicjował tę nagrodę, zwiększył zyski ze sprzedaży trzykrotnie. W samej Szwecji od dwóch lat funkcjonuje networking Postporn, gdzie ludzie produkują alternatywne do mainstreamingowego porno.

To czym różni się „Dirty Diaries” od zwykłego porno to sposób pokazywania nagości kobiet, ich naturalnego ciała a nie ciała przerobionego przez chirurgię plastyczną. „Dirty Diaries” to jedyny do tej pory tego typu projekt filmowy, w którym 12 reżyserek przedstawia swoje wersje filmu pornograficznego. Projekt otrzymał wsparcie rządowe ze Svenska Filminstitutet w postaci dotacji w wysokości 350 000 koron.

Marit Östberg*, która wzięła udział w projekcie, podkreśla jeszcze, że „Dirty Diaries” ma tę przewagę nad innymi filmami porno, że pokazuje w inny sposób ciało kobiece i inaczej definiuje kobiecość. Jak wyjaśnia trzeba przerwać nieustające powielanie tych samych obrazów, realizowanych przez mężczyzn dla mężczyzn, zaspakajających potrzeby mężczyzn. Porno feministyczne jest czymś nowym w Szwecji i nie ma jeszcze swojej definicji, ale w zamierzeniu chce redefiniować seksualność, pokazując ją w nowych spojrzeniach, w nowych interpretacjach. Ambicją projektu „Dirty Diaries” jest pokazanie człowieka, który dobrowolnie staje się obiektem seksualnym, nie czując się przy tym dyskryminowanym. Östberg dostrzega plusy w filmach porno, przede wszystkim dla kobiet, które w ten sposób mogą redefiniować wiedzę na temat własnej seksualności.  

Film od swojej premiery wywołał gorącą dyskusję w szwedzkich mediach. Nie obyło się od głosów krytyki pod adresem grantodawcy, który z rządowych pieniędzy sfinansował produkcję. Marit Östberg z wyczuciem odniosła się do tej fali krytyki, zastanawiając się na łamach „Aftonbladet” nad pewnego rodzaju brakiem logiki w tej krytyce. Największą burzę w filmie wywołały sceny lesbijskie, a tymczasem jak dodaje Östberg w filmach porno często przedstawia się seks między kobietami, jako wyraz męskich fantazji. Najwyraźniej krytycy najbardziej zostali poruszeni tym, że „Dirty Diaries” pokazuje fantazje seksualne kobiet, i że w tych fantazjach mogą spotkać się dwie kobiety w łóżku. Östberg dodaje, że w dniu, kiedy zostanie obalona władza nad naszą seksualnością, zginie śmiercią naturalną patriarchat. Film będzie można zobaczyć w najbliższym czasie podczas Malmö Queer Art & Film Festival we wrześniu.

* Marit Östberg – 33 l., mieszka w Berlinie, jest frilanserką, wcześniej redaktor naczelną gazety „Kom Ut”. W projekcie „Dirty Diaries” zrobiła film „Authority”.

Mia Engberg – reżyserka, robi filmy dokumentarne od 1990. W swoich filmach podejmuje się tematów tożsamości, seksualności, samotności. Jest autorką m.in. „The stars we are”, filmu nominowanego do nagrody Guldbagge o Kalle, nosicielu HIV, który jest skinheadem, „Manhood” – filmu o zmianie płci, „165 Hässelby” o życiu młodzieży na przedmieściach i „California über alles” o legendzie punku Jello Biafra.

"Skin"- Reż: Elin Magnusson
"Fruitcake"- Reż: Sara Kaaman & Ester Martin Bergsmark
"Night Time" - Reż: Nelli Roselli
"Dildoman" - Reż: Åsa Sandzén
"Body Contact" - Reż: Pella Kågerman
"Red Like Cherry" - Reż: Tora Mårtens
"On Your Back Woman" - Reż: Wolfe Madam
"Phonefuck" - Reż: Ingrid Ryberg
"Brown Cock" - Reż: Universal Pussy
"Flasher Girl On Tour" - Reż: Joanna Rytel
"Authority" - Reż: Marit Östberg
"For the Liberation of Men" - Reż: Jennifer Rainsford
"Come Together" – Reż: Mia Engberg


źródła:
1) http://www.aftonbladet.se/wendela/article5723887.ab
2) http://www.aftonbladet.se/wendela/article5735082.ab
3) http://www.aftonbladet.se/debatt/debattamnen/samhalle/article5741067.ab
4) Strona „Dirty Diaries” http://www.dirtydiaries.se
5) http://www.sr.se/sida/artikel.aspx?programid=478&artikel=2029046
6) http://www.dn.se/kultur-noje/film-tv/feministisk-porr-vill-skaka-om-1.917837
7) http://www.smp.se/livsstil/(1459018).gm
8) http://sydsvenskan.se/kultur-och-nojen/article538005/Porr-mot-erotikens-klichéer.html
9) http://www.dn.se/kultur-noje/film-tv/porr-for-feminister-1.940378

tagi: Szwecja, Skandynawia, film szwedzki, skandynawski, pornograficzny, pornografia w Szwecji, branża filmowa, kino szwedzkie, skandynawskie, reżyserki, film pornograficzny, erotyczny

17:52, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 04 września 2009

Po publikacji recenzji „Niebłahych igraszek” Hjalmara Söderberga otrzymałam komentarz od tłumacza tej książki, Pana Pawła Pollaka, który nie zgodził się z moją krytyką książki. Wspomniana recenzja: http://szwecja11.blox.pl/2009/01/Hjalmar-Sderberg-Nieblahe-igraszki.html. W odpowiedzi na nią, Pan Paweł Pollak opublikował swoją polemikę, którą za zgodą autora i dzięki jego uprzejmości poniżej przedstawiam.

K
obietożerca?

Tłumaczenie utworów Hjalmara Söderberga marzyło mi się jeszcze w latach dziewięćdziesiątych. Spodziewałem się, że ze swoją racjonalistyczną postawą i krytyką instytucji kościelnych wpisze się w toczoną w Polsce po przełomie debatę wywołaną apetytem Kościoła na narzucanie katolickich norm za pomocą prawnych nakazów. Niestety, wówczas książkę napisaną po szwedzku, a nie po angielsku polscy wydawcy odrzucali bez czytania (vide kryminały Mankella, które wychodziły przecież w latach 90., u nas miały szansę zaistnieć dopiero w tym dziesięcioleciu), a własne wydawnictwo stanowiło jeszcze dla mnie całkowitą abstrakcję.

Kiedy w końcu Söderberg zaczął wychodzić po polsku, Kościół swoje apetyty realizował już dyskretniej i nie sądziłem, że pisarz wzbudzi jakieś kontrowersje. Nawet „Jezusem Barabaszem”, książką podważającą jeden z podstawowych dogmatów chrześcijaństwa, bo prawdziwym przedmiotem kultu rozmodlonych Polaków jest Papież (nie mylić z Benedyktem XVI), Jezus tak naprawdę mało ich obchodzi. Nie ubolewałem z tego powodu, przeciwnie, oburzenie, które zawsze towarzyszyło twórczości Söderberga, przypominało oburzenie przeciwników filmu „Ostatnie kuszenie Chrystusa”: ciemnogród protestował przeciwko czemuś, czego nie znał albo nie rozumiał, odwracając uwagę od istoty utworu, od przekazu artysty. A zarówno Kazantzakis, jak i Söderberg mówią znacznie więcej i co innego, niż się ciemnogrodzianom wydaje.

Kiedy więc Söderberg został zaatakowany, zdumiałem się. Tym bardziej, że atak przyszedł z pozycji feministycznych, podczas gdy rodzime feministki zostawiały Söderberga w spokoju. A nie ma bardziej zacietrzewionych i oderwanych od rzeczywistości feministek niż szwedzkie. Kiedy człowiek ich posłucha, jak dyskryminowane są kobiety w Szwecji, nabiera przekonania, że kraj ten, jeśli chodzi o prawa kobiet, jest jakieś kilkaset lat za Arabią Saudyjską.

W „Niebłahych igraszkach” Söderberg przedstawił historię miłosną opartą na faktach, inspiracją był dla niego własny związek z Marią von Platen. Ale nie jest to niestrawna literatura z kluczem, niezrozumiała dla tych, którzy nie wiedzą, kto się kryje za fikcyjnymi postaciami. Współcześni Söderbergowi nie mieli pojęcia, że autor czerpie ze swojego życia, a jeszcze zanim to odkryto, książka została uznana za najlepszą powieść miłosną w literaturze szwedzkiej.

Oczywiście odczytywanie tego utworu dziś przez pryzmat naszej znajomości biografii Söderberga nie jest błędem interpretacyjnym, ale nie można tego robić w taki sposób jak autorka powyższej recenzji. W sposób szalenie trafny streszcza obraz Lydii, nakreślony przez Söderberga, by potem stwierdzić, że pisarz się nad nią pastwi, czyli w rzeczywistości nad swoją niewierną kochanką, bo nie może przeboleć, że go skrzywdziła. I „Niebłahe igraszki” nie są wcale dobrą literaturą, tylko stekiem żalów kolejnego porzuconego kochanka, których wówczas w Szwecji rzekomo była cała masa ze Strindbergiem na czele (jakoś ci pisarze tacy fajtłapowaci byli, że dawali się zwodzić różnym femme fatale, zamiast po męsku wykorzystywać i porzucać naiwne dziewczątka).

Recenzentka najwyraźniej nie dopuszcza do siebie myśli, że Lydia/Maria taka właśnie była, jak ją Söderberg opisał. Pytanie, dlaczego? Czy takich kobiet nie ma? Czy Söderberg nie mógł spotkać jednej z nich? Otóż zapewne dlatego, że feministki nie pozwalają na pisanie źle o kobietach. Napiszesz źle o jednej, znaczy, że jesteś męską szowinistyczną świnią, bo uważasz, że kobiety generalnie są podłe. Tymczasem Söderberg nie dokonuje przecież takich uogólnień, że jak spotkał na swej drodze złą kobietę, to znaczy, że wszystkie są takie same. Dla feministek świat się składa z kobiet i mężczyzn, tymczasem świat składa się z ludzi, dobrych i złych. Opiszemy złego człowieka, możemy trafić albo na mężczyznę, albo na kobietę, bo są tylko dwie płcie. Prawda, która do feministek nie dociera.

Wodą na młyn recenzentki jest obraz kobiet w powieści. Bo to „postaci ogarnięte chucią”. Żeby podeprzeć ten nonsens, recenzentka niezgodnie z prawdą streszcza, że „uboga ekspedientka wciągnęła bohatera w romans”, gdy tymczasem sam Arvid opowiada ojcu, że nikt nikogo nie wciągał, chęć była obopólna. Tematem powieści jest życie uczuciowe Arvida, a tym samym i jego doświadczenia seksualne, Arvid nie jest gejem, więc siłą rzeczy te doświadczenia ma z kobietami. Nawiasem mówiąc, to feministki pierwsze protestują, kiedy kobietę mającą bogate życie seksualne określa się słowem na „k”, bo jeśli ma rozbudzone libido, to ma do takiego życia prawo i nikomu nic do tego. Ale jak Söderberg - który akurat miał taki sam pogląd (w tamtych czasach!) - opisał tego rodzaju kobietę, panią Kravatt, to oczywiście feministce podpadł. Krytyka, że w panoramie społeczeństwa pokazanej przez Söderberga kobiety nie pełnią znaczących funkcji, jest oderwana od ówczesnych realiów. Söderberg był pisarzem realistą, nie futurystą.

Zarzut, że Söderberg wybrał na powieść taki a nie inny temat, jest zarzutem kuriozalnym. Pisarz pisze, co mu w duszy gra - owszem, są tacy, co piszą dla krytyków albo pod publiczkę, ale Söderberg do nich nie należał - i nie ma obowiązku sprawdzać, czy inni już o tym pisali, ani tym bardziej szukać innych motywów, gdyby się okazało, że tak. W przeciwnym razie temat miłości w literaturze musielibyśmy zamknąć na dziejach Tristana i Izoldy albo jeszcze wcześniej. A że nieszczęśliwa miłość bardziej pisarza frapuje i skłania do pisania? Chyba to dobrze i z korzyścią dla czytelnika, bo gdyby Söderberg opisał swój ponad trzydziestoletni szczęśliwy związek z Emilie Voss, wtedy recenzentka, ziewając z nudów, pytałaby: na jaką cholerę on o tym opowiada?

Przypisywanie natomiast Söderbergowi takiej motywacji, że wykorzystuje swój nieudany romans, by zaistnieć, stać się - przekładając to na warunki współczesne - tabloidową gwiazdą, jest już zwykłą kalumnią i świadczy o nieznajomości charakteru i życiorysu Söderberga. I o złej woli recenzentki, bo ignoruje fakt, że Söderberg bardzo starannie zatarł wszelkie tropy, które pozwoliłyby zidentyfikować pierwowzory postaci. Kiedy na to wskazałem, recenzentka napisała, że zrobił to „nieprzekonująco”. Tak nieprzekonująco, że kto kryje się za postaciami Arvida i Lydii, ustalił dopiero pół wieku później badacz jego twórczości Sten Rein (i to na podstawie listów Marii do jej przyjaciół, w papierach pisarza na próżno szukać wskazówek pozwalających ją zidentyfikować). Jeśli celem Söderberga było, jak upiera się recenzentka, wywołać skandal, to zaiste trudno sobie wyobrazić mniej skuteczne działania do tego prowadzące.

„Niebłahe igraszki” Söderberg napisał przede wszystkim dla siebie, żeby poradzić sobie z traumatycznym przeżyciem, jakim było dla niego spotkanie z kobietą samolubną, nieliczącą się z niczyimi uczuciami, kaleczącą ludzi, którzy ją pokochali. Chyba mu się to nie udało, bo taką próbę podjął sześć lat wcześniej, pisząc dramat „Gertruda”, a w „Niebłahych igraszkach” Arvid stwierdza, że nie jest twórcą, któremu opisanie własnych przeżyć przyniosłoby ulgę. Ma to na celu umocnienie czytelnika w przekonaniu, że Arvid nie jest alter ego autora, ale podejrzewam, że nie tylko. Odważę się postawić hipotezę, że Söderberg sam sobie się dziwi, że chociaż jest pisarzem, opisanie związku z Marią wcale nie przynosi leczniczego efektu. Może wynika to z różnic charakterologicznych. Gdyby Maria von Platen została kochanką Strindberga, moglibyśmy powiedzieć, że trafił swój na swego. Tutaj człowiek prawy, wyznający dewizę, że owszem, nie da się przejść przez życie, nie krzywdząc innych, ale należy dążyć do tego, by tych krzywd wyrządzić jak najmniej, spotyka na swej drodze zło w czystej postaci. Tacy ludzie jak Söderberg ze spotkań z takimi ludźmi (obojętnie: kobietami czy nie) jak Maria von Platen wychodzą pokiereszowani, zdumieni, że ktoś może odznaczać się niczym nieograniczoną podłością.

Na fali totalnej krytyki recenzentka przejechała się również po stylu Söderberga (patos i sentymentalizm, coś pomiędzy Poem a Zolą, czyli ni pies, ni wydra). Kudy tam zachwyty czytelników i krytyków od lat stu z okładem, bo czy może ładnie pisać ktoś, kto źle pisze o kobietach (o jednej, ale już ustaliliśmy, że dla feministek to ewidentna synekdocha)? W dialektyce feministycznej oczywiście nie może. Z zarzutem, że Söderberg nie ma własnego stylu (choć to jeden z niewielu pisarzy, którzy mogliby swoje nazwisko wykreślić z okładki, czytelnik po dwóch akapitach rozpozna, kto pisze), niezręcznie mi polemizować, gdyż jestem autorem przekładu. Bo może styl Söderberga jest bez zarzutu, tylko tłumacz nie stanął na wysokości zadania. Oddam więc głos Grzegorzowi Uzdańskiemu, który zrecenzował „Niebłahe igraszki” w „Nowych Książkach”: „Gubiąc się w splątanych sensach powieści, możemy równocześnie cieszyć się jej pięknem. Söderberg pisze swoim charakterystycznym językiem [podkreślenie moje - P.P.]; na pierwszy rzut oka wydaje się on neutralny, wręcz 'przezroczysty' - a jednak w istocie jest kunsztownie skonstruowany, pełen powtórzeń i metafor, ma specyficzny rytm. Lektura kolejnych, powoli ciągnących się Söderbergowskich akapitów, zakończonych jednym oddzielnym, punktującym całość zdaniem, to duża przyjemność (...)”.

Paweł Pollak

Fragment „Niebłahych igraszek”

Polemikę zamieściłam za zgodą i dzięki uprzejmości autora, Pana Pawła Pollaka, tłumacza literatury szwedzkiej, wydawcy. Źródła: http://www.szwedzka.pl/hjalmar.html, http://www.szwedzka.pl/nieblahe_recenzja.html

tagi: Szwecja, Skandynawia, literatura szwedzka, skandynawska, autorzy, autor szwedzkie, skandynawskie, pisarz.

22:36, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 01 września 2009


Koop - Koop Island Blues

Hello my love
It's getting cold on this island
I'm sad alone
I'm so sad on my own
The truth is
We were much too young
Now I'm looking for you
Or anyone like you

We said goodbye
With the smile on our faces
Now you're alone
You're so sad on your own
The truth is
We run out of time
Now you’re looking for me
Or anyone like me

Na na na na…

Hello my love
It's getting cold on this island
I'm sad alone
I'm so sad on my own
The truth is
We were much too young
Now I'm looking for you
Or anyone like you
20:19, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 30 sierpnia 2009

Już w wieku ośmiu lat pisała swoje pierwsze utwory. Nie została jednak piosenkarką a dziennikarką. Prowadziła programy muzyczne w P3 Pop, Morgonpasset w Sveriges Radio P3. Pracowała też, jako dziennikarka m.in. w Länstidningen i Östersund, Östersunds-Posten i Aftonbladet.

Jesienią 2005 wydała album debiutancki Introducing…Hello Saferide i w ciągu „pięciu minut” stała się najbardziej rozrywaną szwedzką wokalistką. Koncetowała na całym świecie, ale to wszystko działo się tak szybko, że postanowiła nabrać dystansu i zrobiła sobie przerwę, po której wydała szwedzkojęzyczny album, pod pseudonimem Säkert! Tym albumem wygrała dwie nagrody Grammy 2007 (dla najlepszej artystki, Best Lyrics). Annika Norlin, bo o niej mowa występuje też pod pseudonimem artystycznym Hello Saferide. Urodzona 22 listopada 1977 w Östersund.

Säkert! Vi kommer att dö samtidigt

źródła:
1) http://sv.wikipedia.org/wiki/S%C3%A4kert
2) http://de.wikipedia.org/wiki/Hello_Saferide
3) http://www.hellosaferide.com – oficjalna strona

tagi: Szwecja, Skandynawia, muzyka szwedzka, skandynawska, zespół, zespoły szwedzkie, skandynawskie, piosenkarze, piosenkarki.

21:15, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
sobota, 22 sierpnia 2009

Shirley Clamp wielokrotna gwiazda Melodifestivalen, podczas którego wyłania się kandydatów do Eurowizji. Utworem Min kärlek zdobyła szeroką publiczność, zajęła drugie miejsce w Melodifestivalen w 2004 i wygrała National Finals Song Contest. Utwór długo utrzymywał się na szczycie szwedzkich muzycznych top-list.



Shirley Clamp – Min kärlek


źródła:
1)
http://sv.wikipedia.org/wiki/Shirley_Clamp
2)
http://en.wikipedia.org/wiki/Shirley_Clamp
3) Oficjalna strona
http://www.shirleyclamp.com

tagi: Szwecja, Skandynawia, muzyka szwedzka, skandynawska, zespół, zespoły szwedzkie, skandynawskie, piosenkarze, piosenkarki.

16:38, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
piątek, 21 sierpnia 2009

Koop szwedzka grupa jazzowa, której utwór Summer Sun Woody Allen wykorzystał w Match Point. W 2003 zostali laureatami The Grammis Award. Przy tworzeniu albumu Waltz for Koop brali udział: Yukimi Nagano, Mikael Sundin i Earl Zinger. Z kolei do pracy nad Koop Island zaproszono norweską piosenkarkę Ane Brun.Zespół tworzy Oscar Simonsson i Magnus Zingmark, którzy spotkali się w 1995 w Uppsali. Wkrótce przenieśli się do Sztokholmu, gdzie w 1997 wydali swój pierwszy album Sons of Koop.

The Grammis Award – http://www.grammis.se szwedzki odpowiednik Grammy Award. Ceremonia rozdania nagród odbywa się zazwyczaj w lutym, w Sztokholmie. Nagrodę ufundowano w 1969 roku I przyznawano do 1972. Po kilku latach przerwy przywrócono ją w 1987.


Koop - Summer Sun

źródła:
1)
http://sv.wikipedia.org/wiki/Koop
2)
http://de.wikipedia.org/wiki/Koop
3)
http://en.wikipedia.org/wiki/Koop
4)
http://en.wikipedia.org/wiki/Grammis

tagi: Szwecja, Skandynawia, muzyka szwedzka, skandynawska, zespół, zespoły szwedzkie, skandynawskie

19:33, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 20 sierpnia 2009

The Knife – szwedzki duet rodzeństwa Olofa i Karin Dreijer. Fotografują się w weneckich maskach lub strojach kruków z wielkimi czarnymi skrzydłami i dziobami. Członkowie zespołu rzadko pojawiają się publicznie, a do roku 2006 odmawiali występów na żywo.

Duet został laureatem nagrody Grammis w kategorii najlepszy zespół popowy 2003 roku, zbojkotowali jednak ceremonię wręczenia nagród. Zamiast The Knife na scenie pojawili się członkowie innej zaprzyjaźnionej grupy artystycznej przebrani za goryle z wielką liczbą 50 na kostiumach, krzyczący „Fifty-Fifty”. Był to protest przeciwko dominacji mężczyzn w szwedzkim przemyśle muzycznym.

O The Knife stało się głośniej w końcu 2005, gdy pochodzącą z ich repertuaru piosenkę "Heartbeats" w wersji José Gonzáleza wykorzystano w reklamie telewizorów Sony BRAVIA (gdzie 250 tysięcy kolorowych gumowych piłeczek skakało po ulicach San Francisco).



źródła:
1)
http://pl.wikipedia.org/wiki/The_Knife
2) Obszerna biografia po polsku
http://electroclash.pl/sylwetki/the-knife
3) Oficjalna strona
http://www.theknife.net

tagi: Szwecja, Skandynawia, muzyka szwedzka, skandynawska, zespół, zespoły szwedzkie, skandynawskie

19:56, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
środa, 19 sierpnia 2009


Undantag
Vi är en natt med en tyst minut
en turkisk film med lyckligt slut

Vi är en båt som slipper kryss
en punkt på din hals jag aldrig kysst

du och jag
är vi ett annat slag
är vi ett undantag
du och jag?

Vi är ett virus i en statistik
en sensation utan publik

Vi är ett tåg utan nån räls
som åker liksom hur som helst

du och jag
är vi ett annat slag
är vi ett undantag
du och jag?

var inte misstänksam
för vi kan nåt som ingen kan
ibland så når man ända fram

du och jag
är vi ett annat slag
är vi ett undantag
du och jag?


http://sv.wikipedia.org/wiki/Bo_Kaspers_Orkester 
19:17, szwecja11 , Kultura
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5