Szwecja - Serwis Informacyjny o Szwecji. Praca w Szwecji, oferty pracy, gospodarka szwedzka, polityka, szwedzkie partie polityczne, rząd, kultura, literatura szwedzka, film szwedzki, media, motoryzacja, sport, społeczeństwo, równouprawnienie, szkoła, edukacja, studia, wojsko, policja.
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:
E-słowniki szwedzkie
Literatura - Stypendia (sv)
Literatura szwedzka - Autorki (sv)
Literatura szwedzka - Portale (sv)
Literatura szwedzka - Wydawnictwa (sv)
Literatura szwedzka (pl)
Media szwedzkie:
Mówią:
Nauka szwedzkiego
Organizacje szwedzkie:
Piszą blogi o Szwecji
Portale z ofertami pracy w Szwecji
Różne o Szwecji
Rządzące partie:
Turystyka
Urzędy, instytucje, administracja w Szwecji:
Varia nie o Szwecji
Zlinkowały - zlinkowali mnie:
statystyka

Liczba odwiedzin od 10.02.2006 r.:

Polityka

sobota, 14 marca 2009
Po tym, jak w Szwecji wprowadzono jawny proces rekrutacji na stanowiska kierownicze: zaczęto ogłaszać nabory w mediach, zatrudniono profesjonalne agencje doradztwa personalnego do przeprowadzania procesu rekrutacji, coraz więcej kobiet zaczęto wybierać na szefowe. Przyjmując tytuł Gubbe mot strömmen, nagrodę przyznawaną szefom, którzy przyczynili się do równouprawnienia w swojej firmie, Fredrik Reinfeld premier Szwecji podkreślił, że zmiana polityki kadrowej sprawiła, że więcej kobiet objęło stanowiska kierownicze w administracji.

W chwili obecnej połowę stanowisk kierowniczych w szwedzkiej administracji sprawują kobiety, połowę mężczyźni a 20 % spośród nich to imigranci. Podczas wywiadu, jaki towarzyszył inauguracji wręczenia nagrody Gubben mot strömmen, premier Reinfeld podkreślił, że z pewnością dałoby się uniknąć obecnego kryzysu światowego, gdyby więcej kobiet sprawowało władzę. Mężczyźni, jak zaznaczył lubią ryzyko a system nagród zachęca ich do podejmowania coraz większego ryzyka.

Przed wyborami obecny premier Fredrik Reinfeld obiecał: „Chcę, żeby społeczeństwo szwedzkie czuło, że ta osoba, która otrzyma stanowisko kierownicze w administracji państwowej, jest osobą, która najbardziej nadaje się na stanowisko, a nie tym, kto ma najlepsze kontakty”. Premier liczy bardzo, że dobry przykład idący z góry posłuży przedsiębiorstwom prywatnym do zmiany ich polityki kadrowej, tak aby więcej kobiet zasiadało w radach nadzorczych spółek i nimi kierowało. Jak zauważył dziennikarz Veckans Affärer Gustav J:son Halth pierwsze korzyści już zbierają te przedsiębiorstwa i urzędy, który w wyniku nowej polityki kadrowej premiera, zyskały szefa, który ma właściwą wiedzę a nie właściwe powiązania polityczne.

Po wyborach krytykowano premiera za powołanie na stanowiska dyrektorów generalnych byłego premiera Görana Perssona w Sveaskog a byłego ministra obrony narodowej w Svenska Kraftnät. Nie były to jedyne błędne decyzje kadrowe. Do historii przejdą spektakularne zwolnienia, które sporo kosztowały skarb państwa. To właśnie za rządów Reinfelda Szwecja doczekała się najkrócej sprawującego urząd ministra, który podał się do dymisji w atmosferze skandalu.

Premier zmienił jednak swoją politykę kadrową a na efekty nie trzeba było długo czekać.

W poprzednich latach laureatami nagrody Gubben mot strömmen był m.in. Marcus Wallenberg (2001) dyrektor naczelny firmy Investor, który wspierał mężczyzn i kobiet w godzeniu życia rodzinnego z pracą, oferując rodzicom dzieci w wieku do 12 lat pomoc w sprzątaniu i opiece nad dziećmi.

źródła:
1) Camilla Wagner, Smarta direktörer gör det jämt, 13.02.2009 http://www.va.se//asikter/bloggar/kvinnormakt/2009/02/13/smarta-direktorer-gor-det/  
2) Gustav J:son Halth, Årets Gubbe mot strömmen, 3.03.2009, http://www.va.se/nyheter/2009/03/03/kompetens-betyder-fler-kvi/index.xml
3)
Wagner, De vill ta dig till toppen, 2.03.2009, http://www.va.se//asikter/bloggar/kvinnormakt/2009/03/02/var-med-och-mingla-med-mak/

tagi: Szwecja, gospodarka szwedzka, szwedzki biznes, równouprawnienie w Szwecji, feminizm, kobiety u władzy, równe prawa kobiet i mężczyzn, polityka równych szans.
Camilla
19:58, szwecja11 , Polityka
Link Komentarze (7) »
niedziela, 12 listopada 2006

W styczniu miała miejsce w Szwecji premiera amerykańskiego serialu "Commander in chief" z Geeną Davis w roli głównej, która gra pierwszą kobietę na stanowisku prezydenta Stanów Zjednoczonych. Serial wywołał gorącą debatę, w której zastanawiano się, dlaczego Szwecja jeszcze nie ma kobiety na stanowisku szefowej rządu - pisze Anna Dutka. 

Jedną z częściej wymienianych przeszkód jest, jak to określiła Maud Olofsson, przewodnicząca Partii Centrum, "prywatyzowanie" przywódczyń. Według Olofsson stawianie polityczkom pytań o ich sytuację rodzinną i o to, jak godzą karierę z życiem rodzinnym ma wiele dla nich niekorzystnych konsekwencji. Jako najważniejsze wymieniła rozbudzanie w matkach robiących karierę wyrzutów sumienia, problematyzowanie sytuacji kobiet, które mają rodzinę i robią karierę, odbieranie im pytaniami o sprawy osobiste miejsca na mówienie o ich planach zawodowych, rozwiązaniach, nad którymi pracują w firmie, czy tych, które lansują w polityce. Do tego dochodzi publiczne omawianie sposobu ubierania się kobiet i pomijanie w tych komentarzach, dywagacji na temat koloru krawata jakiegoś polityka. Ostatecznie prowadzi to do tego, że społeczeństwo nie jest w stanie wyobrazić sobie kobiety, jako żywicielki rodziny.  

Podobnie myśli Kristina Axén Olin, polityczka samorządowa konserwatywno-liberalnych moderatów, którą szczególnie irytuje krytyka kobiet u władzy, zarzucanie, że są złymi matkami albo brak akceptacji dla polityczki, która z nowonarodzonym dzieckiem pojawia się na posiedzeniu.  

Nyamko Sabuni, która przybyła do Szwecji w wieku 12 lat, obecnie jest parlamentarzystką z ramienia Partii Ludowej, słynie z wystąpienia w telewizji, gdzie trzy lata temu zapowiedziała, że będzie pierwszą kobietą na stanowisku szefowej rządu w Szwecji. Podkreśla, że większe oczekiwania wobec kobiet do przejmowania opieki nad domem i rodziną nie pozwalają im równie aktywnie, jak mężczyznom uczestniczyć w życiu politycznym.  

Zasadniczym problemem według Gudrun Schyman z Inicjatywy Feministycznej, która jest pierwszą kobietą wybraną w głosowaniu na stanowisko przywódczyni partii, wówczas Partii Lewicy, jest brak akceptacji społecznej dla kobiety u władzy i mężczyzny w roli opiekuna ogniska domowego. Serial "Commander in chief" pokazuje ten właśnie aspekt. Znacznym problemem w Białym Domu okazało się przejęcie przez męża roli "Pierwszej Damy", organizatora obiadów i przyjęć. 

Równie ważną kwestią, jak prywatyzowanie przywódczyń jest zapewnienie wsparcia w godzeniu życia rodzinnego i zawodowego. Jan Nygren, który w 1995 roku z powodów rodzinnych wycofał się z kandydowania na szefa socjaldemokratów, co równało się ostatecznie z objęciem stanowiska premiera, uważa, że organizacja życia politycznego jest sprzeczna z rytmem życia rodzinnego. Planowanie posiedzeń na późne godziny popołudniowe, czy organizowanie zebrań w weekendy wyklucza osoby, które mają rodziny z aktywnego uczestnictwa w pracach parlamentu. Zastanawia się również, dlaczego istnieje możliwość odpisania od podatku kupna samochodu służbowego a taka sama możliwość nie istnieje w przypadku płatnej pomocy domowej.  

Nyamko Sabuni podobnie opowiada się za wprowadzeniem subsydiowanej pomocy domowej. Gudrun Schyman zaznacza, że zorganizowana płatna pomoc domowa istnieje i nie jest najważniejszym problemem kobiet u szczytu władzy, bo jak dodaje Ylva Johansson, minister zdrowia i opieki nad osobami starszymi, kobiety na wysokich stanowiskach stać na zaangażowanie profesjonalnych firm do sprzątania domu.  

Ważną kwestią jest stosunek kobiet do przejmowania władzy. Nyamko Sabuni uważa, że w równouprawnieniu chodzi o władzę i wpływy a nie tylko o liczby, ponieważ równa reprezentacja nie oznacza automatycznie równego prestiżu i władzy. Ale to, co jest najważniejsze, to zrozumienie przez kobiety, że władza nie jest czymś, co dostaje się bez ponoszenia pewnych kosztów. Kobiety powinny, dodaje Sabumi, nauczyć się sięgać po władzę na istniejących warunkach, czyli na warunkach mężczyzn. Dodaje również, że kobiety zdecydowanie gorzej radzą sobie w tworzeniu sieci. Władza i wpływy kształtują się nie tylko w debacie parlamentarnej, ale również w pubie przy piwie. Podobnie sądzi Kristina Axén Olin, która uważa, że należy pogodzić się ze szklanym sufitem, strukturalnymi przeszkodami i panującymi normami i zwyczajnie iść do przodu. Ylva Johansson nie zgadza się z Sabuni, i z tym, że kobiety mają sięgać po władzę na warunkach męskich. To właśnie inny styl uprawiania polityki, odmienne priorytety i postawy sprawiają, że społeczeństwo wybiera kobiety. Gudrun Schyman uważa, że współczesne kobiety muszą nauczyć się czerpać korzyści, jakie otwiera przed nimi równouprawnienie. Wprowadzenie kwot jest szansą na znalezienie się u szczytu władzy. Odrzucanie takiej możliwości jest absurdalne. Ostatecznie mężczyźni wielokrotnie są awansowani nie według kompetencji a właśnie płci. Można wybrać kwoty i zdobyć wysokie stanowisko lub można wybrać siedzenie przed telewizorem, oglądanie "Commander in chief" i snucie marzeń o wysokim stanowisku.  

Jak zakończyła się ostatecznie dyskusja? Ylva Johansson uważa, że sytuacja kobiet jest coraz lepsza. Od 1994 roku, od kiedy sama objęła po raz pierwszy tekę ministralną, w rządzie szwedzkim panuje parytet. Do tego dochodzi zagwarantowanie na listach wyborczych Socjaldemokracji, co drugiego miejsca kobietom. Kobiet w życiu politycznym jest coraz więcej. Zdobycie stanowiska szefowej rządu może być jednak wyłącznie aktem symbolicznym, uważa Margareta Winberg, socjaldemokratka, była wicepremier.  

Istnieją kobiety na wysokich stanowiskach bez mandatu przeprowadzenia niezbędnych zmian. Aby tak się nie stało, potrzebna jest praca na rzecz równouprawnienia na wszystkich szczeblach. Również Johansson przypomina, aby w drodze na szczyty nie zapominać np.: o zawodach nisko opłacanych, tradycyjnie przypisywanych kobietom. Poważną barierą dla przejęcia stanowiska szefowej rządu przez kobietę jest przede wszystkim status, jaki jest związany z tym stanowiskiem. Zgodnie z konstytucją premier posiada najwięcej władzy, więc trudno sobie wyobrazić, że mężczyźni tak łatwo oddadzą to stanowisko. Przekazanie władzy kobiecie wiązałoby się z przekazaniem władzy również na niższych szczeblach. Okazałoby się, że istnieje szereg ekspertek, specjalistek, a ich pojawienie się w przestrzeni publicznej mogłoby zainspirować pozostałe kobiety do sięgania po władzę. Kobiety byłyby mianowane na doradczynie, szefowe ważnych instytucji, spółek państwa, zasiadłyby w radach nadzorczych. Kobiety w Szwecji są według Winberg gotowe do przejęcia władzy, ponieważ pracowały na rzecz równouprawnienia latami a przejęcie najwyższej władzy dałoby szansę dokończenia dzieła.  

Debata miała miejsce na łamach dziennika "Expressen". Jest to przykład jednej z licznych debat feministycznych, które od szeregu lat angażują społeczeństwo, przedstawicieli i przedstawicielki różnych opcji politycznych, prowadzą do kolejnych zmian w Szwecji, otwierających przed kobietami nowe przestrzenie wolne od dyskryminacji. 

Autorka: Anna Dutka

Tekst ukazał się pierwotnie 28.04.2006r. na Feminotece.

Maud Olofsson - jest nadal przywódczynią Partii Centrum (Centerpartiet) oraz minister gospodarki po wygranych wyborach przez koalicję centroprawicową. 

Kristina Axén Olin – obecnie zajmuje stanowisko skarbnika gminy Sztokholm. Jest to najważniejsze stanowisko w gminie.  

Nyamko Sabuni - od 6 października 2006r. minister ds. integracji i równouprawnienia.

Ylva Johansson – po przegranej lewicy nie jest już ministrem.

piątek, 10 listopada 2006

Kilka dni temu, pod naciskiem ostrej krytyki minister spraw zagranicznych, Carl Bildt sprzedał akcje warte niemal milion koron (ok. 500 tys. zł) spółki Vostok Nafta, gdzie był członkiem zarządu. Większość kapitału spółki jest ulokowana w akcjach rosyjskiego Gazpromu, który Dan Lucas na łamach internetowego wydania dziennika "Dagens Nyheter" określa wprost bronią w polityce zagranicznej Rosji.

Posiadanie tego typu akcji podważało wiarygodność ministra. W Szwecji nie ma wprawdzie obowiązku pozbywania się akcji wraz z objęciem stanowisk ministerialnych, lecz ministrowie nie powinni prowadzić działalności stawiającej ich wiarygodność pod znakiem zapytania. Bildt zachował opcje* spółki, których ze względów formalnych nie może sprzedać, gdy jednak do tego dojdzie zarobi przynajmniej 5 mln koron (2,5 mln zł).

Jeszcze nie ucichła afera z akcjami Vostok Nafta a okazało się, że Carl Bildt posiada również akcje i opcje* o wartości 9,8 miliona koron (ok. 5 mln zł) w Legg Mason amerykańskiej firmie świadczącej usługi zarządzania aktywami. Dziennikarskie śledztwo "Götebors Posten" ujawniło, że firma ta inwestuje kapitał m.in. w branży pornograficznej, w branży zajmującej się produkcją broni i koncernie tytoniowym.

Bildt był członkiem zarządu Legg Mason od jesieni 2002, jak podaje dziennik. Jego kapitał zgromadzony w Legg Mason stanowi znaczną część majątku ministra, szacowanego na 21 milionów koron (ok. 10, 5 mln zł). Bildt jest bezsprzecznie najbogatszym ministrem w centroprawicowym rządzie Fredrika Reinfeldta. Córka spółka Legg Masons, Royce & Associates jest jednym z największych udziałowców New Frontier Media, posiadając 8% akcji firmy. Firma ta jest potentatem branży pornograficznej (filmy, kablówka).

Minister długo unikał komentarzy odnośnie publikacji w dzienniku. Ostatecznie określił artykuł " dziennikarską kampanią pod publiczkę" (osaklig kampanjournalistik).

Nie są to jedyne problemy ministra. Okazało się, że Bildt siedział również w zarządzie Lundin Petroleum** od końca lat dziewięćdziesiątych. Koncern ten ma powiązania z Sudanem, Iranem i rosyjskim koncernem naftowym KMOC. Na łamach mediów szwedzkich pojawiły się w komentarzach wątpliwości, co do neutralności Bildta wobec reżimu w Sudanie, czy w Syrii, ważnego partnera handlowego Lundin Petroleum. Rząd szwedzki unikał na ogół krytycznych komentarzy na temat dyktatury w Syrii. Czy jest możliwe, że Bildt "pomagał" łagodzić oficjalne stanowisko Szwecji? Åke Wredén na łamach dziennika "Expressen" zastanawia się, czy to jest w porządku, że Carl Bildt przeszedł do ministerstwa spraw zagranicznych wprost z zarządu spółki prowadzącej interesy z Syrią i Sudanem.

Rząd Fredrika Reinfeldta przejdzie niewątpliwie do historii Szwecji, jako największa porażka personalna.

*opcja - prawo do dokonania pewnej transakcji w danym czasie - np. kupna lub sprzedaży pewnych papierów wartościowych po określonej cenie (Wikipedia)

** Lundin Petroleum powstało w 2001 r. po wykupie Lundin Oil przez kanadyjski koncern naftowy Talisman Energy. Spółka prowadzi prace wydobywcze w Sudanie, Iranie, posiadała udziały w rosyjskim koncernie naftowym KMOC.

(źródło: Sten Sjögren, "Vapen och porr i Bildts portfölj", "Göteborgs Posten", http://www.gp.se/gp/jsp/Crosslink.jsp?d=913&a=307091 , 9.11.2006r., Åke Wredén, "Bildts oljeaffärer är knappast avklarade", "Expressen", http://expressen.se/index.jsp?a=732537 , 28.10.2006r.; Dan Luca, "Bildt har sålt ryska aktierna", "Dagens Nyheter", http://www.dn.se/DNet/jsp/polopoly.jsp?a=584084 , 27.10.2006r.; Anders Hellberg, "Dagens Nyheter", "http://www.dn.se/DNet/jsp/polopoly.jsp?a=584184 ", 27.10.2006r.)

poniedziałek, 16 października 2006

Sukcesu centroprawicowego premiera Szwecji, Fredrika Reinfeldta należy doszukiwać się w dobrze opracowanym marketingu politycznym i PR. Został on zaprojektowany jako marka "dla wszystkich". W projekt polityczny przywódcy Umiarkowanej Partii Zgromadzenia - Moderata samlingspartiet wpisany został lifting. Polegał on na nowej polityce prawicowej: lansowaniu liberalnej gospodarki wraz z socjalnym zapleczem.  

W ciągu kilku dni od objęcia rządu, społeczeństwo zobaczyło nową twarz moderatów "oszustów podatkowych z wyższej klasy", jak to określił Göran Eriksson dziennikarz "Svenska Dagbladet". Okazało się, że rutyną niektórych polityków Umiarkowanej Partii Zgromadzenia jest zatrudnianie na czarno, niepłacenie podatków, czy abonamentu telewizyjnego. Były premier Szwecji Carl Bildt, w obecnym rządzie minister spraw zagranicznych, broni swoich kolegów, którzy zatrudniali na czarno, tłumacząc takie działanie "błędami w systemie podatkowym".  

Tę podwójną moralność prawicy trafnie skomentował Pär Nuder, minister finansów w rządzie Görana Perssona: "Wśród moderatów panuje takie przekonanie, że można samemu zdecydować, kiedy płaci się lub nie podatki, mimo, że zarabia się 12 milionów". Thomas Bodström, były minister sprawiedliwości zauważył, że jest to filozofia złodzieja: "Jeżeli widzę w sklepie rzeczy, które są zbyt drogie, to wchodzę i je sobie zabieram".  

Źle się dzieje w państwie szwedzkim, rzec by można. Nowy rząd, nowy kryzys w kręgach ministerialnych. Społeczeństwo oburzone. Media już dawno nie miały tak gorącego tygodnia. Tobias Billström, minister ds. migracji nie płacił za abonament telewizyjny od 1996 roku. Teraz może spodziewać się rachunku na 10 000 koron (ok. 5 000 zł). Radiotjänst w Kirunie zgłosiło już jego sprawę policji.  

Okazało się, że marketingowy projekt pt. Fredrik Reinfeldt zaprojektowany na wygranie wyborów stacza się ostro w dół. Nie wystarczy wygrać, trzeba mieć również pomysł na rządzenie. Reinfeldowi zabrakło doświadczenia w dobieraniu sobie pracowników. W ciągu kilku dni doszło już do dwóch dymisji, które mogą kosztować społeczeństwo prawie 2 miliony koron (ok. 1 mln zł). Jego rząd doczekał się najkrócej rządzącego w historii Szwecji ministra. Obietnice przedwyborcze prawdopodobnie zostaną obietnicami, bo jak wyjaśnia premier brakuje pieniędzy na ich realizację. Szkoda, że nie policzył dokładniej ile kosztują mrzonki, którymi karmił społeczeństwo w kampanii przedwyborczej.

20:54, szwecja11 , Polityka
Link Komentarze (4) »
środa, 06 września 2006

Po raz pierwszy w historii w wyborach parlamentarnych bierze udział partia feministyczna. Stało się to inspiracją dla wielu kobiet na świecie. Podczas ostatnich dni kampanii wyborczej, Inicjatywa Feministyczna otrzymała wsparcie znanych feministek, m.in. aktorki Jane Fondy i autorki Monologów Waginy, Eve Ensler, które przybyły do Szwecji, aby wziąć udział w seminariach i spotkaniach przedwyborczych partii.

(źródło: Informacja prasowa, http://www.schyman.se/, 31.08.2006r.)

poniedziałek, 28 sierpnia 2006

Jan O Karlsson, będąc ministrem ds. migracji i pomocy dla krajów rozwijających się nazwał prezydenta Busha "cholernym Teksańczykiem"* i w ten sposób pożegnał się z pracą. Gdy minister finansów, Pär Nuder jesienią 2004 nazwał osoby urodzone w latach czterdziestych "górą mięsa" jego sprawą zajął się Justitiekanslern (JK)**, który sprawdził, czy użycie takiego sformułowania nie jest przestępstwem i czy nie jest szerzeniem nienawiści w stosunku do określonej grupy ludzi.  

Jednak są na tym świecie kraje, które w przestrzeni publicznej bronią kultury słowa. Gdzie za chamstwo publiczne można słono zapłacić. Polska to taki kraj, w którym wiceminister Antoni Macierewicz oczernia byłych ministrów spraw zagranicznych, nazywając ich publicznie, w mediach "agentami sowieckich służb specjalnych" i nie ponosi za to żadnej konsekwencji.  

Dzisiejsza " Svenska Dagbladet" w wydaniu internetowym swojego dziennika donosi, że Mats Granath z Ludowej Partii Liberałów (Folkpartiet liberalerna), radny gminy Nacka został przyłapany na jeździe w stanie nietrzeźwym. Miał 0, 83 promila alkoholu we krwi. Sam odstąpił od pełnionych funkcji politycznych, zrezygnował z udziału w wyborach samorządowych a należy dodać, że na liście partii zajmował wysokie 6 miejsce. Całą sytuację określił, jako "najgorszą rzecz, jaka mu się przydarzyła".  

Czekam aż jakiś polski polityk w podobnej sytuacji uzna, że nadużył zaufanie publiczne i postanowi odejść z polityki. Doczekam się?  

* "den där djävla Texasgubben" / ang. "that damn Texan". Sytuacja miała miejsce w 2003 r. W języku szwedzkim nie ma tak wulgarnych przekleństw, jak w polskim. Słowo djävla jest jednym z gorszych.

** Justitiekanslern (JK) Wikipedia po angielsku

23:12, szwecja11 , Polityka
Link Komentarze (5) »
środa, 28 czerwca 2006

Jak podaje Lova Olsson w internetowym wydaniu dziennika " Svenska Dagbladet", Partia Lewicy (Vänsterpartiet) domaga się wprowadzenia do szkół, feministycznych lekcji samoobrony dla dziewcząt oraz zajęć z feminizmu dla chłopców.  

Feministyczna lekcja samoobrony składałaby się z trzech części: mentalnej, polegającej na wzmacnianiu wiary w siebie, werbalnej, pomagającej za pomocą języka ciała i odpowiedniego operowania natężeniem głosu reagować w konkretnej sytuacji oraz fizycznej, gdzie dziewczyny uczyłyby się podstawowych zasad samoobrony, pomagających wyjść cało z zagrażających życiu sytuacji.  

Rossana Dinamarca, parlamentarzystka i członkini zarządu Partii Lewicy uważa, że młodym kobietom potrzebna jest siła, aby mogły się skutecznie bronić przed "patriarchalną przemocą". Parlamentarzystka nie zgadza się na świat, w którym dziewczyny żyją w ciągłym strachu przed napaścią.  

W 2001 roku rząd szwedzki wraz ze współpracującymi partiami (socjaldemokraci, Partia Lewicy, Zieloni) przeznaczył 5 milionów koron (ok. 2,5 miliona zł) na kursy samoobrony dla dziewczyn, które miały "wzmocnić ich wiarę w siebie". Teraz, jak czytamy w dzienniku, Partia Lewicy domaga się takich kursów dla dziewczyn w całym kraju. Ponadto Partia Lewicy domaga się wprowadzenia do planu lekcji obowiązkowych zajęć z feminizmu dla chłopców, w czasie których rozmawialiby o rolach płciowych, stereotypach, wzajemnym traktowaniu kobiet i mężczyzn. 

Lova Olsson analizuje reakcję wśród parlamentarzystów na propozycję Partii Lewicy . Parlamentarzystka Birgitta Ohlsson z Ludowej Partii Liberałów ( Folkpartiet liberalerna, w skrócie fp ), ocenia pomysł pozytywnie i uważa, że biorąc pod uwagę wzrastającą ilość gwałtów, napaści na tle seksualnym taki program samoobrony jest jak najbardziej na czasie. Jan Björklund (fp), odpowiadający w koalicji prawicowej za szkolnictwo sprzeciwia się pomysłowi, sprowadzając pomysł do uczenia dziewcząt przemocy. Dodaje, dla dziennika, że równouprawnienie nie może polegać na uczeniu się bicia nawzajem. 

(źródło: Lova Olsson, "V vill se feministiskt självförsvar på schemat", http://www.svd.se/dynamiskt/inrikes/did_13052567.asp , 28.06.2006r.)

niedziela, 14 maja 2006
Socjaldemokratki zaostrzają przedwyborczą dyskusję o zwiększeniu ilości miesięcy, które ojciec obowiązkowo musi spędzić z dzieckiem w ramach urlopu wychowawczego zwanego w Szwecji rodzicielskim. Obecnie są to dwa miesiące a wydłużenie tego okresu w znaczący sposób wpłynęłoby na polepszenie szans kobiet na rynku pracy. Anne Ludvigsson, wiceprzewodnicząca frakcji kobiet w Socjaldemokracji zapowiada ostrą walkę w tej kwestii.
piątek, 28 kwietnia 2006

Po raz pierwszy na świecie dzieci zostaną dopuszczone do wyborów. Dzieci od piątego roku życia aż do piątej klasy wezmą udział w wyborach parlamentarnych jesienią 2006 roku w Göteborgu, czytamy w internetowym wydaniu "Svenska Dagbladet". Dzieci zabiorą głos w dwóch kwestiach: wygląd tramwaju i kart bibliotecznych.  

Jak czytamy dalej w "Svenska Dagbladet" każde z pytań będzie miało trzy alternatywne odpowiedzi. Uprawnionych do głosowania jest w sumie 39 tysięcy dzieci. W wyborach tych chodzi o edukację na rzec demokracji uczestniczącej i zwiększenie zainteresowania wyborami. Wybory dzieci odbędą się w tym samym terminie, co prawybory, czyli między 30 sierpnia a 17 września. Koszt wyprodukowania urn wyborczych w rozmiarze dla dzieci i kart wyborczych to 125 000 koron. 

(źródło: Ulrica Törning, "Barnval 2006 i Göteborg", http://www.svd.se/dynamiskt/inrikes/did_12510620.asp , 28.04.2006r.)

wtorek, 25 kwietnia 2006

Jedna kobieta u szczytu władzy nie robi równouprawnienia, lecz gdyby Szwecja miała na stanowisku szefa rządu kobietę byłoby, to coś więcej niż tylko symboliczne wydarzenie – uważa Margareta Winberg*, była wicepremier Szwecji. Na czwartej stronie w "Expressen" zastanawia się, dlaczego Norwegia i Finlandia od dawna mają kobiety na najwyższych stanowiskach państwowych a w Szwecji wciąż taka możliwość jest tylko dyskutowana.  

Jak zauważyła Winberg, Szwecja niemal pod każdym względem osiągnęła najwyższe standardy jeśli chodzi o kwestię równouprawnienia. Na wielu poziomach życia społecznego począwszy od pracy, opieki nad dziećmi, po edukację panują w Szwecji normy gwarantujące równe szanse kobietom i mężczyznom. Winberg podkreśla, że równouprawnienie jest na wielu poziomach, lecz nie na samej górze. Zastanawiające jest, że nawet Niemcy słynące z szowinistycznego hasła "Kinder, Küche, Kirche" mają kobietę na stanowisku kanclerza.  

Winberg jednak zwraca uwagę na coś, co przy krzykliwych nagłówkach prasowych ucieka uwadze czytelników i czytelniczek. Być może na świecie kobiety zdobywają najwyższe stanowiska, lecz dzieje się tak, że automatycznie są one redukowane o znaczną część władzy i prestiżu. W tym miejscu Winberg wymienia Finlandię, w której stanowisko prezydenta od czasów Halonen zostało umniejszone do niewielkiej ilości wpływów na politykę wewnętrzną. Dlatego, jak zaznacza Winberg należy się strzec, żeby kobiety na najwyższych stanowiskach państwowych nie były wyłącznie symbolami bez mandatu do przeprowadzania znaczących zmian.  

Z tekstu, który pisze Winberg wynika, że Szwecja jest gotowa do podjęcia się dojrzałego sprawowania władzy. Do tego przełamania męskiego porządku władzy nie dojdzie tak łatwo, chociażby z uwagi na rangę, jaką ma stanowisko premiera w Szwecji. W końcu zgodnie z konstytucją rządzi on królestwem. Przekazanie władzy kobiecie mogłoby oznaczać złamanie męskiej hegemonii. Okazałoby się, pisze Winberg, że znalazłyby się świetne ekspertki, specjalistki, które zajęłyby stanowiska ministerialne, zarządcze na poziomie województw, stałyby się ekipą doradczyń, obsadzone zostałyby w radach nadzorczych spółek państwowych itd.. "Kompetencje kobiet zostałyby dostrzeżone, inspirowałyby otaczające je społeczeństwo i wywołałyby kolosalny efekt". Jedyne ryzyko, jakie dostrzega Winberg to, że ta przywódczyni mogłaby się okazać "męską" liderką. Takie społeczne zmiany, jak dodaje, pociągają często sprzeciw, którego rezultatem może być backlash. Szwecja ma już taki backlash 2005 za sobą. O ile, jednak Niemcy mają kanclerzową i nic poza tym, o tyle Szwecja jest gotowa, żeby mieć kobietę na stanowisku premiera i wykorzystać to na rzecz równouprawnienia.

*Margareta Winberg – ambasadorka w Brazylii, wicepremier w latach 2002 – 2003. 

(źródło: Margareta Winberg, "Vi har bäddat för feministrevolution", http://expressen.se/index.jsp?a=511258 , 23.01.2006r.)

20:41, szwecja11 , Polityka
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3