Szwecja - Serwis Informacyjny o Szwecji. Praca w Szwecji, oferty pracy, gospodarka szwedzka, polityka, szwedzkie partie polityczne, rząd, kultura, literatura szwedzka, film szwedzki, media, motoryzacja, sport, społeczeństwo, równouprawnienie, szkoła, edukacja, studia, wojsko, policja.
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Zakładki:
E-słowniki szwedzkie
Literatura - Stypendia (sv)
Literatura szwedzka - Autorki (sv)
Literatura szwedzka - Portale (sv)
Literatura szwedzka - Wydawnictwa (sv)
Literatura szwedzka (pl)
Media szwedzkie:
Mówią:
Nauka szwedzkiego
Organizacje szwedzkie:
Piszą blogi o Szwecji
Portale z ofertami pracy w Szwecji
Różne o Szwecji
Rządzące partie:
Turystyka
Urzędy, instytucje, administracja w Szwecji:
Varia nie o Szwecji
Zlinkowały - zlinkowali mnie:
statystyka

Liczba odwiedzin od 10.02.2006 r.:

O Polsce w Szwecji

niedziela, 11 maja 2008

Akademia Szwedzka przyznała Maciejowi Zarembie nagrodę pieniężną w wysokości 100 000 koron. Maciej Zaremba urodził się w 1951 w Poznaniu. W 1969 przybył do Szwecji, obecnie mieszka w Sztokholmie. Jest od 1982 roku mężem Agnety Pleijel (ur.1940), szwedzkiej pisarki, autorki wydanych w Polsce m.in.: „Lord Nevermore” – książki o Bronisławie Malinowskim i Stanisławie Ignacym Witkiewiczu, „Pewnej zimy w Sztokholmie”.

Zasłynął serią artykułów, które ukazały się w dzienniku „Dagens Nyheter”, w których ujawnił prawdę na temat przymusowych sterylizacji w Szwecji m.in. osób z upośledzeniami. W Szwecji w latach 1934-1976 poddano sterylizacji około 63 000 osób, z czego większość stanowiły kobiety. Pisywał do „Moderna Tider”. W 2005 napisał serię reportaży „Den polske rörmokaren”, w którym poruszył m.in. sprawę Vaxholm, w której chodziło o protesty szwedzkich związków zawodowych, przed zatrudnianiem cudzoziemców za niższe stawki. Zaremba ujawniał w swoich artykułach raczej niechęć związków zawodowych do obcych niż ich chęć obrony obcych pracowników przed zaniżonymi płacami.

źródła:
1) Maciej Zaremba – Wikipedia, http://sv.wikipedia.org/wiki/Maciej_Zaremba
2) TT Spektra, Zaremba får 100 000 av Akademien, http://www.svd.se/kulturnoje/nyheter/artikel_941223.svd, 5.03.2008

tagi: Szwecja, Polacy w Szwecji

niedziela, 19 listopada 2006

Jak widzi Polskę Liza Marklund? W powieści Rewanż pojawia się m.in. polska sprzątaczka Tania oraz dowiadujemy się o źle wykonanym zabiegu aborcji. Odwołania do polskiej rzeczywistości są zgodne z obrazem Polski, jaki istnieje w szwedzkich środkach masowego przekazu. Marklund jest świetną obserwatorką życia codziennego, wychwytuje a potem przemyca w swoich książkach całą współczesność z jej tajemnicami, pięknem i bolączkami. Nie rozczula się nad rzeczywistością a jej bohaterki niejednokrotnie na nią klną.  

Liza Marklund, Rewanż (szw. Sprängaren), Wydawnictwo Książnica, Katowice 2002. 

Sytuacja ma miejsce w redakcji popołudniówki "Kvällspressen". Patrik czyta Annice Bengtzon notatkę prasową dotyczącą materiału wybuchowego, użytego podczas detonacji na Stadionie Victorii w Sztokholmie:

"Rzeczona partia została wyprodukowana w południowej Polsce w ostatnich trzech latach. Charakteryzuje się wysoką siłą uderzeniową, dużą gęstością, dużą prędkością detonacji, miękką konsystencją i stosunkowo łagodnym zapachem". (s. 204) 

Annika Bengtzon skończyła sprzątać, dzieci oglądają bajkę. Postanawia skorzystać z okazji i dzwoni do swojej przyjaciółki Anne Snapphane, która jest producentką telewizyjną.:

"-Nie miałam siły zabrać się za te cholerne święta – jęknęła Anne. – Dlaczego ty sobie z tym radzisz, a ja nie?

            W tle Annika usłyszała muzykę z Dzwonnika z Notre Dame. Na Liding też oglądano film Disneya.

-To przecież ja się nigdy nie wyrabiam. Ty masz zawsze idealnie posprzątane. Jak jestem u ciebie, mam wyrzuty sumienia.

-Mówię tylko tej Tani z Polski, co ma zrobić – powiedziała Anne". (s. 209) 

Annika Bengtzon rozmawia z Leną, córką Christiny Furhage. Lena opowiada o swojej matce:

"-Z początku miała przerąbane. Pierwszy szef zmusił ją, żeby mu uległa – tak przynajmniej twierdziła – i zaszła w ciążę. Wyjechała do Polski, żeby zrobić skrobankę, która skończyła się jakimiś potwornymi komplikacjami. Lekarze myśleli, że nie będzie mogła mieć więcej dzieci. Oczywiście wyleciała z pracy, ale dostała nową w banku w Skara". (s. 249)

niedziela, 16 lipca 2006

Dzisiaj w głównym wydaniu serwisu informacyjnego TV4, "Nyheter" pokazano materiał o szmuglowaniu szczeniaków z Polski do Szwecji. Aferę odkryli w zeszłym roku reporterzy i reporterki "Kalla fakta", magazynu, który można porównać do "Superwizjera" TVN. W listopadzie zeszłego roku ekipa udała się z ukrytą kamerą pod Poznań, gdzie znajduje się olbrzymi bazar, na którym handluje się szczeniakami. Psiaki są przetrzymywane w klatkach dla ptaków o powierzchni 30 cm kwadratowych, po trzy w jednej klatce lub w pudełkach tekturowych. Ze strachu gryzą się nawzajem. Wszędzie słychać ich pisk.  

Ekipa "Kalla fakta" nawiązała również kontakt z hodowcą polskim. Pokazano, w jakich warunkach hoduje się psy w Polsce. W ciemnych norach. Szczeniaki odbierane są matce zbyt szybko. Suki są traktowane, jak reproduktorki, do szybkiej hodowli. Pokazano również, jak szmugluje się psy. Szczeniaki mają sklejone łapki, często są usypiane, żeby ich skomlenie nie wydało się podczas odprawy celnej. Przewozi się je bez picia i bez jedzenia. Podczas jednej kontroli służby celne odkryły w jednym samochodzie 30 szczeniaków. Jeden był martwy, pozostałe w tak ciężkim stanie, że weterynarz podjął decyzję o ich uśpieniu.   

Czy my jesteśmy jeszcze ludźmi?

środa, 19 kwietnia 2006

Jeszcze w czasie negocjacji przedakcesyjnych otwarcie szwedzkiego rynku pracy stało się kwestią sporną, która poróżniła premiera Görana Perssona i związki zawodowe. Pierwotna zgoda rządu na otwarcie rynku pracy została powstrzymana przez protesty związkowców. Obawiano się tzw. turystyki socjalnej, która jest znaczącym problemem w Szwecji, obecnie zmagającej się z kolejnymi pokoleniami imigrantów, którzy tam przybyli jeszcze w latach siedemdziesiątych. Wówczas z powodzeniem wypełnili lukę na rynku pracy a teraz dostarczają Szwecji problemów społecznych.

Ostatecznie rynek szwedzki został, jako jeden z nielicznych otwarty bez ograniczeń. Okazało się jednak, że żadna fala imigrantów nie zalała Szwecji. Język okazał się zbyt wielką przeszkodą, a poza tym nie każdy radzi sobie ze specyficznym szwedzkim klimatem. Co jakiś czas temat Polaków, Polek i rynku pracy pojawia się w szwedzkich mediach. Bosse Andersson w artykule "Välutbildade polacker söker sig utomlands", "Dagens Nyheter, 13.04.2006r. komentuje polskie bezrobocie. Andersson pisze, że ci którzy przyjechali do Szwecji to nic w porównaniu do miliona Polek i Polaków, którzy wyjechali do Wielkiej Brytanii i Irlandii.

Andersson opisuje również sytuację polskich lekarzy i lekarek, którzy pracują za tak niskie wynagrodzenie, że muszą brać dorywcze prace, nadgodziny, co może stać się niebezpieczne dla pacjentów. W artykule pojawił się również problem łapówek w służbie zdrowia. Powołując się na dane z Transparency Report Andersson podał, że polscy lekarze mogą dzięki łapówkom podwoić swoją pensję.

To, na co zwrócił uwagę autor, to również wyjazdy wykwalifikowanych robotników i rotacja na polskim rynku, który przyciąga Ukraińców i Białorusinów. Wskazał również, że oficjalne statystyki a rzeczywiste bezrobocie różni się znacząco. Jak pisze istnieją ubogie rejony, w których bezrobocie sięga 30%. Autor porusza również problem czarnego rynku, dorabiania na czarno polskich bezrobotnych. Zastanawia się również, o ile zwiększyłoby się bezrobocie, gdyby wprowadzono niezbędne zmiany w polskim górnictwie.

"Jeśli populistyczny rząd spełni wszystkie swoje obietnice wyborcze, budżet państwa będzie świecił pustką"- kończy artykuł Andersson.

(źródło: Bosse Andersson, "Välutbildade polacker söker sig utomlands", "Dagens Nyheter", http://www.dn.se/DNet/jsp/polopoly.jsp?d=678&a=536972 , 13.04.2006r.)

niedziela, 26 marca 2006

Polacy przyjeżdżający do pracy w Szwecji, padają ofiarą gangów. Jak podaje dziennik Sydsvenskan powstała nowa forma handlu ludźmi. Tylko w ubiegłym roku co najmniej 100 osób z Polski zostało zmuszonych przez gangi do okradania sklepów szwedzkich.  

23 lutego 2006 roku w celi jednego z komisariatów policji w Malmö powiesił się 33-letni Polak po tym, jak zgłosił się na policję, uciekając przed mężczyzną, który zmuszał go do kradzieży w centrach handlowych. Większość z tych osób to biedni mieszkańcy Polski wschodniej, pochodzący z małych miasteczek i wsi, drobni kryminaliści, młodzież, która uciekła z domu. Najmłodsza osoba miała szesnaście lat.  

- Ta sytuacja jest dla nas nowa i jestem przekonana, że ma szerszy zasięg niż jesteśmy sobie wyobrazić – powiedziała Sydsvenskan Kajsa Wahlberg z rikskriminalen (szwedzkie FBI). 

Osoby, które odmawiały współpracy były gwałcone, przypalane papierosami, poniżane, pozbawiane paszportu, ubrań i tak długo zastraszane, aż zgadzały się na udział w kradzieży. Na policję trafiają prosto z centrów handlowych, schwytane na miejscu kradzieży, nagrane przez kamery monitorujące sklepy. Przesłuchania trwają na ogół godzinę, proces pół godziny. Handlem Polakami kieruje kilka rodzin w Malmö. 10 marca tego roku policja schwytała jednego z członków takiej rodziny, zaledwie dwudziestoletniego mężczyznę. Za kilka dni zacznie się proces w jego sprawie. Na ogół są oni skazywani za współudział w kradzieży, za co grożą im maksymalnie dwa lata więzienia. Nieco inaczej wygląda wyrok, jeżeli zostaną oskarżeni o handel ludźmi. W tym przypadku grozi im od dwóch do dziesięciu lat pozbawienia wolności.  

Schwytani Polacy opowiadają, że byli zmuszani od dziesięciu do dwudziestu kradzieży w ciągu dnia. Na ogół zysk z jednej kradzieży to około 1000 koron ( ok. 500 zł). Łupem złodziei najczęściej padają gry komputerowe, ubrania. Złodziej w ciągu tygodnia potrafi ukraść przedmioty o wartości nawet 25 000 koron.  

Polki rząd zdaje sobie sprawę z procederu i na stronie ministerstwa spraw zagranicznych opublikował ostrzeżenie. 

- Najbardziej zagrożone osoby prawdopodobnie nie mają dostępu do internetu. Ta informacja powinna ukazać się w gazetach i wiadomościach telewizyjnych – powiedział Sydsvenskan Rafał Miland, konsul ds. administracyjnych z Konsulatu Generalnego RP w Malmö. 

Historia Polaków i Polek, którzy padli ofiarą handlu ludźmi w Szwecji jest podobna. Najczęściej pochodzą z okolic Olsztyna, Białegostoku i Lublina. Do ich miejscowości przyjeżdża osoba, która od lat mieszka w Szwecji zachęcając do wyjazdu, propozycjami pracy przy renowacji lub budowie domu, pracą w lasach na północy. Przyszłe ofiary są dowożone do promu, gdzie dostają bilet w jedną stronę. Na miejscu pełnomocnik informuje, że musi przedłożyć ich paszport w urzędzie, gdzie zgłosi ich pobyt. I na tym kończą się grzeczności. Następnie ofiara jest zmuszana do kradzieży.

(źródło: Sydsvenskan, Dagens Nyheter, Expressen)